Dla lekarzy weterynarii

Nowoczesna terapia zachowania w nowoczesnym gabinecie weterynaryjnym

Konferencja zorganizowana przez Medical Tribune wydawcy Magazynu Weterynaryjnego w ramach cyklu „Akademia po dyplomie” – 29 marca 2008, Warszawa, 30 marca 2008, Katowice. Partnerem cylku jest Purina Veterinary Diets. Wykładowcami konferencji byli dr Peter Neville i lek.wet. Robert Falconer-Taylor z Centre of Applied Pet Ethology w Wielkiej Brytanii

Program Konferencji

Wyzwania postawione tradycyjnemu podejściu do mózgu i emocji – nowa perspektywa rozumienia zaburzeń zachowania u zwierząt towarzyszących
– dr Peter Neville
Model EMRA- praktyczne wykorzystanie u psów i kotów warunkach klinicznych

- dr Peter Neville
Wprowadzenie do praktycznej farmakoterapii i postepowania leczniczego w zaburzeniach zachowania zwierząt towarzyszących
- lek.wet. Robert Falconer-Taylor

Prowadzenie – Andrzej Kłosiński

Współpraca lekarza weterynarii z behawiorystą

Artykuł ukazał się w numerze 01/2007 Magazynu Weterynaryjnego

W ciągu ostatnich kilkunastu lat coraz więcej osób szuka w gabinetach weterynaryjnych pomocy w radzeniu sobie z problemami zachowania swoich zwierząt, głównie psów i kotów.

Jest kilka ważnych przyczyn takiego stanu rzeczy, które na początku chciałbym pokrótce przedstawić. Przyczyny te odnoszą się głównie do zachodzących na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci zmian w populacji zwierząt towarzyszących człowiekowi, zmiany roli tych zwierząt w naszym życiu i kulturowo-społecznych zmian naszego, ludzkiego stylu życia.

Najłatwiej i najbardziej tego rodzaju procesy widoczne są w populacji psów, pierwszych udomowionych zwierząt, egzystujących z człowiekiem przynajmniej od kilkunastu tysięcy lat, dla których, jak podkreślają to etologowie, naturalnym środowiskiem jest społeczność ludzka.

Do stosunkowo niedawna psy były przede wszystkim zwierzętami użytkowymi, których naturalne, wrodzone zachowania były wykorzystywane i modyfikowane dla ludzkich potrzeb. Psy strzegły stad bydła lub owiec, ludzkiego dobytku, tropiły i aportowały zwierzynę podczas polowania, pomagały w transporcie ciężkich ładunków. Psy nie potrafiące wywiązać się z postawionych przed nimi zadań, na przykład atakujące bydło, były eliminowane z dalszej hodowli. Można powiedzieć, że człowiek mniej lub bardziej świadomie dokonywał bardzo celowej selekcji hodowlanej, imitującej w ten sposób naturalną selekcję, jakiej podlegały inne gatunki – przystosowani (w tym wypadku do wyznaczonych przez człowieka celów) przeżywają i mają szansę reprodukcji. Skutki tej selekcji zostały mniej lub bardziej utrwaliły się w genach.

Wraz z rozwojem miast i migracją do nich sporej części ludzkiej populacji oraz rozwojem technologicznym zmienił się tryb życia ludzi i ich potrzeby. Coraz mniej psów wykorzystywano do pracy, a coraz więcej wiodło życie miejskich, domowych pupili. Zaczęto także selekcjonować psy przede wszystkim ze względu na ich wygląd i tworzyć nowe rasy. Powstały w 1873 roku jako pierwsza organizacja kynologiczna na świecie, Btitish Kennel Club, dokonał pierwszej klasyfikacji 40 ras psów. Współcześnie, nieco ponad 130 lat później oficjalnie zarejestrowanych przez FCI ras jest ponad 400, a co roku powstaje kilka nowych (1). Rzecz jasna podstawowym kryterium selekcji są przede wszystkim cechy związane z wyglądem, takie jak rodzaj czy długość sierści, kształt głowy, noszenie uszu czy ogona, pigmentacja włosów itp. Psy stały się modne i drogie, dlatego każde szczenię, bez względu na dziedziczone właściwości zachowania jest utrzymywane przy życiu i niestety często służy dalszej reprodukcji. Wzorce zachowania psów użytkowych – potrzeba aktywności i pracy, pilnowanie własności, obrona czy zaganianie stada, stają się bezużyteczne dla psa, którego zadaniem jest obecnie przede wszystkim zapewnienie człowiekowi towarzystwa, emocjonalnego kontaktu i zabawy. Tracą również swoją adaptacyjną funkcję, a wręcz przeszkadzają psu normalnie funkcjonować w miejskiej, ludzkiej rodzinie. W przypadku niektórych ras dzięki przemyślanej hodowli udało się zminimalizować lub wyeliminować tego rodzaju skłonności, czego przykładem jest yorkshireterrier, pies używany w XVIII wieku do polowania na szczury, czy buldog angielski, obecnie domowy pieszczoch, dawniej pies wykorzystywany do walk. Niestety w przypadku większości ras, których cechy użytkowe przestały być człowiekowi potrzebne, zwłaszcza tych, które od stosunkowo niedawna musiały przystosować się do nowej roli psa-towarzysza tego rodzaju selekcja prowadzona jest w ograniczonym stopniu lub wcale.

Co więcej część hodowli nastawionych na szybką i tanią produkcję szczeniąt, nie dba o dostarczenie szczeniętom (dotyczy to także kociąt) odpowiednich doświadczeń w krytycznym okresie socjalizacji. Ograniczona ilość i różnorodność doświadczeń oraz właściwych, bliskich kontaktów z człowiekiem w czasie intensywnego wzrostu układu nerwowego i tworzenia się pierwszych połączeń synaptycznych, skutkuje poważnymi trudnościami adaptacyjnymi w późniejszym dorosłym życiu zwierzęcia. Także nowi właściciele szczeniaków nie mający często doświadczeń i podstawowej wiedzy na temat potrzeb i zachowania swoich zwierząt, nie potrafią zapewnić odpowiednich warunków dla jego rozwoju i przystosowania się do życia wśród ludzi, zaniechując wychowania lub starając się stosować niewłaściwe często uświęcone tradycją, metody uczenia, które są przyczyną lub potęgują istniejące trudności.

Tego rodzaju czynniki, a więc:
* Selekcja przede wszystkim ze względu na wygląd
* Zmiana roli psa i kłopoty adaptacyjne ras użytkowych
* Mody na pewne rasy i intensywne rozmnażanie
* Masowe hodowle i deficyt doświadczeń socjalizacyjnych
* Brak wiedzy opiekunów na temat zachowania się zwierząt i zaniechanie lub niewłaściwe wychowanie

stanowią podstawowe przyczyny, dla których obserwuje się coraz więcej przypadków zaburzeń zachowania psów i kotów, żyjących w bezpośredniej bliskości z człowiekiem. Stąd też potrzeba specjalistycznej wiedzy i poradnictwa z zakresu zachowania zwierząt towarzyszących oraz pojawienie się nowej specjalności – behawiorysty. Nauka o zachowaniu zwierząt postrzegana jest współcześnie jako interdyscyplinarna dziedzina wiedzy łącząca w sobie osiągnięcia takich nauk jak psychologia, etologia, medycyna weterynaryjna, neurofizjologia czy biologia. Każda z tych nauk wyjaśnia zachowanie z nieco innej perspektywy, posługując się innym systemem pojęć czy założeniami teoretycznymi. Jednak, jak się wydaje, tylko tego rodzaju całościowe i wieloaspektowe podejście do wyjaśniania zachowania i związanych z nim problemów, może być użyteczne tak dla rozwoju teorii i metodologii badań nad zachowaniem jak praktyki poradnictwa i terapii behawioralnej. Należy zaznaczyć, że w ciągu ostatnich lat jesteśmy świadkami zarówno eksplozji badań nad zachowaniem się zwierząt (szczególnie ciekawe badania dotyczą emocji, procesów poznawczych i komunikacji zwierząt) jak i poszukiwań nowych możliwości metodologicznych dla takich badań, uwzględniających złożoność zjawisk i odchodzących od dotychczasowych zbyt redukcjonistycznych koncepcji (2). W krajach anglosaskich, głównie w Wielkiej Brytanii, gdzie miałem okazję studiować w Centre of Applied Pet Ethology, największej brytyjskiej organizacji szkolącej specjalistów terapii zachowania zwierząt, zawód behawiorysty jest uznany i powszechnie praktykowany. Kształcenie tego typu specjalistów odbywa się w trybie kursów podyplomowych, adresowanych do psychologów, lekarzy weterynarii, absolwentów studiów biologicznych czy środowiskowych, pielęgniarek weterynaryjnych. Zdecydowana większość brytyjskich lecznic weterynaryjnych współpracuje lub zatrudnia przynajmniej jednego behawiorystę, ściśle współdziałającego z lekarzami weterynarii i służącego konsultacjami w przypadku pacjentów mających problemy z zachowaniem. Ponieważ brytyjski model terapii zachowania zwierząt towarzyszących wydaje się bardzo użyteczny i efektywny, chciałbym pokrótce przedstawić od strony praktycznej jego podstawowe założenia i cechy.

Behawiorysta zajmuje się zwierzęciem wyłącznie z polecenia lekarza weterynarii (weterynarze w Wielkiej Brytanii rzadko sami zdobywają odpowiednie wykształcenie i udzielają konsultacji behawioralnej, z oczywistych, ekonomicznych względów – pierwsza diagnostyczna konsultacja trwa 1,5 do 2 godzin, odbywa się najczęściej w domu opiekuna zwierzęcia, a zatem w ciągu dnia można odbyć 3, najwyżej 4 konsultacje. W tym samym czasie można przyjąć w lecznicy kilkudziesięciu pacjentów). Warunek ten jest o tyle istotny, że behawiorysta nie będący lekarzem otrzymuje informacje na temat ewentualnych problemów medycznych zwierzęcia czy sposobu leczenia mogących mieć wpływ na jego zachowanie. Alergia skórna na przykład może w znacznym stopniu wpływać na pobudliwość zwierzęcia i obniżenie progów reakcji w przypadku lęku czy agresji. Podczas pierwszej konsultacji diagnostycznej Przypis 1, behawiorysta zbiera informacje na temat całościowego funkcjonowania zwierzęcia, jego problemowego zachowania, relacji z opiekunami, przeszłości i dotychczasowych doświadczeń, warunków otoczenia oraz obserwuje zwierzę w sytuacji problemowej (w większości przypadków jest to możliwe, w innych, kiedy problematyczne zachowanie prezentowane jest w samotności korzysta się z nagrań wideo), omawia z opiekunami zwierzęcia mechanizm zachowania, jego przyczyny i bodźce je wyzwalające oraz proponuje program modyfikacji zachowania – konkretne działania opiekunów dostosowane do ich możliwości i warunków oraz możliwości zwierzęcia. Notatka z pierwszej konsultacji jest następnie przekazywana lekarzowi weterynarii prowadzącemu zwierzę wraz z ewentualnymi sugestiami dotyczącymi konieczności zastosowania farmakoterapii mogącej wspomóc program modyfikacji zachowania. Behawiorysta ma bowiem obowiązek znać grupy leków stosowanych w leczeniu zaburzeń zachowania zwierząt, mechanizm ich działania, wpływ na zachowanie i zdolność uczenia się, jednakże decyzję co do zastosowania danego preparatu i jego dawkowania, z oczywistych względów podejmuje zawsze lekarz, po uwzględnieniu stanu medycznego zwierzęcia i ewentualnych interakcji z innymi preparatami przyjmowanymi przez zwierzę będące w leczeniu.

W toku terapii zachowania behawiorysta i lekarz weterynarii pozostają w kontakcie wymieniając informację na temat postępów leczenia i ewentualnych trudności oraz na bieżąco modyfikują sposób postępowania medycznego czy program modyfikacji zachowania (Rys. 1).

Rys.1 Schemat obrazujący zasady współpracy między lekarzem weterynarii a behawiorystą.

Warto na koniec podkreślić, że w tradycji stosowanej wiedzy o zachowaniu zwierząt istnieją dwa zasadnicze podejścia teoretyczne: anglo-amerykańskie oparte w dużej mierze na szkole behawiorystycznej, podkreślającej rolę procesów uczenia się oraz „łacińskie” (obejmującej kraje francusko, włosko i hiszpańskojęzyczne) podkreślającej rolę czynników etologicznych, fizjologicznych i psychofarmakologicznych w powstawaniu zaburzeń zachowania zwierząt (3). Jak się jednak wydaje między obydwoma podejściami nie ma zasadniczych sprzeczności, a obecne tendencje do syntezy wiedzy o zachowaniu pozwalają zastosować szerszą i bardziej kompleksową perspektywę w rozumieniu i leczeniu zaburzeń zachowania.

Andrzej Kłosiński

Literatura
1. P.Neville, V.Strong, R.F.Taylor, S.Whitehead- Materiały kursu dyplomowego Centre of Applied Pet Ethology
2. D.R.Griffin – Umysły zwierząt, GWP 2004.
3. G.Landsberg, W.Hunthausen, L.Ackerman – Handbook of Behavior Problems of the Dog and Cat, Saunders 2003.

Przypis 1 W Centre of Applied Pet Ethology proponuje się używanie określenia „ocena” (assessment) zamiast „diagnoza” (diagnosis) zachowania, rezerwując termin „diagnoza” wyłącznie do użytku lekarzy. Jest kwestią dyskusji czy tego rodzaju podejście jest słuszne na gruncie polskim, jako że termin „diagnoza” używany jest także w innych dziedzinach stosowanej wiedzy jak choćby w psychologii czy pedagogice.